Króliki i szaraków marchewka
Posted on 27. maj, 2010 by smith in Polska, postpolityka, Wszystkie
“Urzędnicy w ścisłym słowa znaczeniu, tj. członkowie państwowej biurokracji, wykonującej władzę (w przeciwieństwie do pracowników upaństwowionych przedsiębiorstw) są potężną klasą, złożoną w większości z pasożytów i wyzyskiwaczy. Nowsze badania wykazały, że w dziejach często są okresy, w których urzędnicy wyzyskują w okrutny sposób twórczych pracowników; tak było w dawnym Egipcie, tak jest dzisiaj w krajach komunistycznych. Ale i w innych liczba i potęga klasy urzędników stale rośnie. Aby ukryć pasożytniczy charakter swojej klasy, urzędnicy szerzą zabobony, mówiące o “państwie*”, “władzy“, “klasie*” itp., podczas gdy chodzi w rzeczywistości o nic innego niż o interesy ich klasy. Urzędnicy mają bowiem naturalną skłonność do mnożenia się jak króliki. Aby zapewnić posady swoim kuzynom i przyjaciołom, starają się, by ukazywały się coraz nowe ustawy i rozporządzenia. Klasa urzędników jest rodzajem raka społecznego, który rozrasta się kosztem zdrowego organizmu i – jak rak – zabije go, jeśli się nie położy tamy jego rozwojowi. Obalenie zabobonów szerzonych przez urzędników jest warunkiem przynajmniej częściowego uwolnienia społeczeństwa od wyzysku.”[1]
To jest mój ulubiony fragment definicji urzędnika wg. Ojca prof. Bocheńskiego. Jednak ostatnia jej część jakoś mnie nie przekonuje:
“Jedną z przyczyn szerzenia się zabobonów dotyczących urzędnika jest socjalizm, a mianowicie dążenie do usunięcia prywatnych przedsiębiorców, których miejsce muszą zająć urzędnicy. Katastrofalny skutek ich gospodarki jest powszechnie znany, ale motywy socjalistyczne są nieraz tak silne, że nie pozwalają ludziom dostrzec niebezpieczeństwa grożącego im ze strony zabobonów szerzonych przez urzędników.”[1]
Powróćmy pamięcią do roku 1990 a raczej do dnia poprzedzającego ten rok, kiedy to: PRL stało się Rzeczpospolitą Polską, z konstytucji usunięto artykuły dotyczące kierowniczej roli partii oraz przyjaźni ze Związkiem Radzieckim i wprowadzono nowe zasady ustrojowe. Tj.: – zasadę demokratycznego państwa prawnego, zasadę tzw. sprawiedliwości społecznej, pluralizmu politycznego, swobody działalności gospodarczej oraz ochrony własności. Socjalizm został wyparty przez demokratyczny wolny rynek, a średnie zatrudnienie w centralnej administracji rządowej zaczęło wyglądać tak: 1990 r. – 46 tys.; 1992 r. – 68,7 tys.; 1993 r. – 88,6 tys.; 1995 r. – 110,2 tys.; 1997 r. – 119,1 tys.; 1998 r. – 126,2 tys. urzędników.[2]
Po dwudziestu latach od “upadku komunizmu”, a przecież wg. wspomnianej definicji urzędnika:
“”Komunizm*, jako skrajna postać socjalizmu, jest jedną z największych sił popierających te zabobony”,
czytamy, że:
” w całej administracji publicznej w 2009 roku pracowało średnio ponad 428 tys. osób. To o 38 tys. więcej niż rok wcześniej.”[3]
Litości! Biurokracja Unii Europejskiej to 170 tys. urzędników.[4] W tym miejscu należy przypomnieć, że :
“W trosce o byt i przyszłość naszej Ojczyzny, odzyskawszy w 1989 roku możliwość suwerennego i demokratycznego stanowienia o Jej losie, my, Naród Polski – wszyscy obywatele Rzeczypospolitej, zarówno wierzący w Boga będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna, jak i nie podzielający tej wiary, a te uniwersalne wartości wywodzący z innych źródeł, równi w prawach i w powinnościach wobec dobra wspólnego – Polski”,
w 1997 r. uchwalono Konstytucję. Składającą się z 243 artykułów mówiących z grubsza o niczym poza czterema bardzo istotnymi. Mianowicie Art. 96 i 97 ustanawiające, w porównaniu do średniej liczby deputowanych do parlamentów jedno izbowych, lub izby niższej w Europie – 223, i świecie – 195, rodzimą patologię 460 posłów i 100 senatorów. Art. 143. powołującym Kancelarię Prezydenta, z ok. 400 etatami,[5] która tworzy coś na kształt 3 rządów centralnych razem z powołaną w 1997 r. uchwałą Rady Ministrów Kancelarią Prezesa Rady Ministrów posiadającą ok. 550 stołków[6] oraz Kancelariami Sejmu i Senatu, tworzącym na mocy własnych uchwał listę płac z ok. 3100 pozycjami.[7] No i oczywiście Art. 163 stanowiącym, że:
“Samorząd terytorialny wykonuje zadania publiczne nie zastrzeżone przez Konstytucję lub ustawy dla organów innych władz publicznych”.
Skutkującym totalnie irracjonalnym podziałem administracyjnym, ponieważ nawet w najbardziej zbiurokratyzowanych krajach Europy tzn. Belgii i Francji, odpowiednio na arrondissment i departement przypada średnio 248 tys. i 580 tys. mieszkańców. Zaś w centralnie samorządnej Polsce ok. 103 tys. na powiat. I tak od roku 1997 najszybciej rosnącą grupą urzędników administracji publicznej stali się pracownicy jednostek samorządu terytorialnego. W 2004 r. administracja samorządowa rozmnożyła się do 195 tys. urzędników, zatrudnionych w: gminach i miastach na prawach powiatu 142,2 tys., powiatach 44,2 tys. i urzędach marszałkowskich 4,2 tys. Natomiast w 2009 r. urzędy samorządowe zatrudniały już 244 tys. os., czyli o 22 tys. więcej niż w 2007 r.. W urzędach marszałkowskich stan kadr wzrósł z 7,28 tys, w 2007 r., przez 9,4 tys. w 2008 r., do 11,3 tys. w 2009 r.[3]
Panuje wolny rynek i demokracja. Komunizm wyklęty, krzyże wiszą w sejmie i wszędzie tam, gdzie się tylko gwóźdź do zawieszenia znajdzie, by bronić przed jego powrotem, a biurokratyczny nowotwór rozrasta się do niepojętych wręcz rozmiarów. Tutaj ojciec prof. przypomina mi Pietrzaka z pytaniem o kryzys lat osiemdziesiątych w kontekście nadprodukcji Marksa, zamiast Banku Światowego.
Ponownie skorzystam z fragmentu definicji Bocheńskiego mówiącej, że państwo jest to:
“Organizacja roszcząca sobie prawo do monopolu fizycznego przymusu, gwałtu. Poszczególni ludzie nie mają prawa odbierać innym dużej części ich dochodów, a nawet majątku, przepisywać po której stronie mają jeździć, wydawać przepisów o tym, jak mają się zachowywać, a w razie gdy nie słuchają, zakuwać ich w kajdanki i więzić. Gdy to czynią, są nazywani przestępcami, względnie zbrodniarzami. Natomiast państwo rości sobie prawo do tego wszystkiego: nakłada podatki, wydaje przepisy, więzi itd. Inne organizacje społeczne (np. gminy) mogą mieć część tych uprawnień, ale tylko o tyle, o ile państwo im na to pozwoli, tj. o ile im wydeleguje część swojego monopolu.”[1]
W 2008 roku nasza gospodarka zatrudniała 8,160 mln ludzi, dodatkowo 3,852 mln prowadziło działalność gospodarczą, i 1,838 mln pracowało w gospodarstwach rolnych. Co daje razem jakieś 12,111 mln a za pieniądze z ich podatków pracuje kolejne 1,602 mln Wychodzi mi na to, że na 31 wytwarzających przypadał jeden z 390 tys. publicznie administrujących. W wypadku strefy budżetowej wygląda to bardziej tragikomicznie, bo na 4 zatrudnionych 1 to administrator publiczny.[2] Cóż wolny rynek czyni cuda, jak okiełznanie 685,8% inflacji poprzedzającej 20 lat wzrostu PKB łącznie o 80%, czyli do poziomu komunistycznych Czech z roku 1989 oraz wzrost liczby tego dobrobytu administratorów o 830% i rekordowy wzrost objętość regulujących go przepisów. Dziennik Ustaw w 1980 r. miał 328 strony, w 1990 r. -1348, a w 2004 – 21034 co daje +1460% na 14 lat demokracji. Nie wiem ile +% na dziś, bo co roku pojawia się ok. 2000 pozycji i chyba nikt już liczy, ile z nich to nowelizacja starych bzdur a ile to nowe kretynizmy. Fachowcy nazywają to inflacją prawa i rzeczywiście prawo nie ma wartości, chyba że poprzedza “i sprawiedliwość”, bo wtedy warte jest 35,5 mln zł. rocznie a wartość Porozumienia Centrum to -700 tys. zł.. Ten totalny przyrost prawa bez pokrycia w sprawiedliwości potwierdza dobitnie ranking Transparency International dotyczące korupcji, w których Polska plasuje się w ogonie Europy, wyprzedzając Rumunię i Bułgarię. Tak to wygląda z zewnątrz, a jak od środka to pokazuje sondaż CBOS, z którego wynika że: zdaniem 87% Polaków korupcja w naszym kraju jest dużym problem i tylko 8% uważa, że to „raczej mały“ problem a 5% nie ma zdania na ten temat.
Prawie połowa bo 47% jest przekonana, że korupcja utrzymuje się na tym samym poziomie, 22%, że wzrasta a jedynie 12% że maleje. 46% wyraża negatywną opinie o działaniach rządu w kierunku jej zwalczania, a aż 72%. respondentów sądzi, że politycy i urzędnicy ulegają naciskom biznesu, przy zawieraniu kontraktów, dotyczących zamówień publicznych i tyle samo podejrzewa, że najczęściej łapówki załatwiają te sprawy. 59% Polaków jest zdania, że można w ten sposób kupować ustawy a tylko 20% jest zdania przeciwnego, natomiast 21% nie ma wyrobionego na ten temat poglądu.
Kolejną powszechną praktyką wśród “elit” politycznych jest nepotyzm. 84% badanych twierdzi, że wyżsi urzędnicy państwowi i politycy zatrudniają swoich krewnych, kolegów, znajomych w urzędach, spółkach, bankach itp.. 73%. uważa, że powszechnym jest załatwianie kontraktów na zamówienia publiczne, firmom prowadzonym przez rodzinę lub znajomych[8]. Co do biznesu to wg. The Wrold Bank Group Polska zajmuje 72 pozycję na 183 miejsca w rankingu “Doing Bussines”. Osiągnęła ten wynik, dzięki 15 lokacie w kategorii łatwość uzyskania kredytu, 41 miejscu pod względem ochrony inwestorów i 42 jeżeli chodzi transfer dóbr przez granicę. Egzekwowanie kontraktów to 75 pozycja. Co się odwlecze to nie uciecze a Trybunał Arbitrażowy doliczy należne za zwłokę odsetki jak w wypadku Eureko. Gorzej z funduszami unijnymi dla rodzimego biznesu jak np. “Kapitał Ludzki”, bo tutaj nikt przy zdrowych zmysłach odsetek od ministerstwa nie zarząda. Pod względem siły roboczej nasza wzrastająca gospodarka zajmuje 76 pozycję i tutaj perełki w punktacji (1-100) na tle przynależności do regionu Europa wschodnia i Azja Centralna. Trudności ze znalezieniem siły roboczej 11 (reg. 31,9). Elastyczne godziny pracy 33 (reg. 29,9). Kłopoty z redukcją zatrudnienia 30 (reg. 25.9), elastyczność zatrudnienia 25 (reg. 29,2) no i koszty zwolnienia w tygodniówkach 13 (reg. 27.8). Na tym koniec sukcesów, pozwolenie na budowę 163 miejsce, podatki 151 miejsce, i np. rejestracja firmy miejsce 117. Tak więc poza miejscami w rankingach, wymierne efekty cudu suwerenności to: wspomniane PKB 19,5 tys. dolarów na głowę w 2009 r. i praca za granicą dla co piątego Polaka.[9] Wracając do słów ojca prof. filozofa i logika, który twierdzi, że granice logiki są granicami naszego świata a poza logiką jest tylko nonsens, przytoczę ostatnie zdanie z jego definicji na cześć owocu przemiany ustrojowej, naszej suwerennej ojczyzny:
“Bo państwo jest abstrakcją, a odpowiadająca jej konkretna rzeczywistość, to zespół urzędników, w których interesie leży naturalnie, by państwo – to jest oni sami – mieli jak największą władzę.”
I na koniec zacytuję Panią urzędnik:
“- Praca w urzędach wiąże się ze stabilizacją. Firmom prywatnym łatwiej zwalniać pracowników w czasie kryzysu. Tymczasem w administracji publicznej trzeba bardzo się starać żeby stracić pracę – podkreśla Katarzyna Kępa, dyrektor Miejskiego Urzędu Pracy w Lublinie.”[10]
[1] „100 zabobonów. Krótki filozoficzny słownik zabobonów” Ojciec prof. Józef Franciszek Emanuel Innocenty Maria BOCHEŃSKI
[2] Roczniki statystyczne GUS
[3] SAMORZĄD.PAP.PL 17.05.2010 r. „Liczą w biurach”
[4] RP 12.08.2008 r. „Po co Unii tylu urzędników” Piotr Zychowicz
[5] Szef Kancelarii Prezydenta Piotr Kownacki, WPROST 22.10.2008 r. „”Tak” dla budżetu Kancelarii Prezydenta”
[6] Odpowiedź szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów na interpelację nr 8249
[7] MONEY.PL 30.01.2008 r. „550 mln na utrzymanie Sejmu i Senatu”, Piotr Pilewski
[8] PAP badania CBOS 04.2010 r.
[9] PAP badania. CNT CBOS 03.2010 r.
[10] DZIENNIK WSCHODNI 20.03.2009 r. „Europoseł, urzędnik, związkowiec – najlepsze fuchy w czasach kryzysu”, Rafał Panas
Wykresy Pavvel
Obrazek Kepilif








![Komplet biżuterii- naszyjnik i bransoletka.Naszyjnik- ze ślicznych pastylek błękitnego howlitu i elementów posrebrzanych. Podstawę jego konstrukcji stanowi stalowa linka jubilerska w turkusowym oplo[...]](http://sklep.bizu4u.pl/sklep/1/1_aeb69386be3c79c14344373f35385b5e.jpg)
![Para pięknych klipsów wykonanych ręcznie z markizek ZIELONEGO AGATU, listków 'bali', oraz materiałów posrebrzanych. Wymiary klipsów bez zawieszek licząc- ok.5cm/1cm. Cena: 43,00 zł
[...]](http://sklep.bizu4u.pl/sklep/1/1_a6f1b8aca2f1976f15922dfb0a6b52fb.jpg)
![Naszyjnik- ze ślicznych pastylek błękitnego howlitu i elementów posrebrzanych. Podstawę jego konstrukcji stanowi stalowa linka jubilerska w turkusowym oplocie. Zapięcie- posrebrzane- typu 'T'.
Całkowi[...]](http://sklep.bizu4u.pl/sklep/1/1_daa1a87780254ec5e8f8c2b8c19acca4.jpg)
![Bransoleta- ze ślicznych pastylek błękitnego howlitu i elementów posrebrzanych. Podstawę jej konstrukcji stanowi stalowa linka jubilerska w turkusowym oplocie. Zapięcie- posrebrzane- typu 'T'.
Całkowi[...]](http://sklep.bizu4u.pl/sklep/1/1_c7cd6f1fe2f15408b8b4c5aae54b9437.jpg)
![Bransoleta- z CUDOWNYCH, nieregularnych KORALI CZERWONYCH i elementów posrebrzanych. Podstawę jej konstrukcji stanowi stalowa linka jubilerska w koralowym oplocie. Zapięcie- posrebrzane- typu 'T'.
Cał[...]](http://sklep.bizu4u.pl/sklep/1/1_2593b643eec3edff83f506d48af4a552.jpg)
![Para pięknych kolczyków wykonanych ręcznie z czerwonego korala, ornamentów 'bali', oraz materiałów posrebrzanych. Wymiary kolczyków bez zawieszek licząc- ok.4,5cm/2,2cm. Cena: 39,00 zł
[...]](http://sklep.bizu4u.pl/sklep/1/1_d7438aaa06aaa256cb093f2c3c887f85.jpg)
![Para pięknych klipsów wykonanych ręcznie z TURKUSOWYCH KUL, ornamentów 'bali', oraz materiałów posrebrzanych. Wymiary klipsów bez zawieszek licząc- ok.2,2cm/1,5cm.
Cena: 30,00 zł
[...]](http://sklep.bizu4u.pl/sklep/1/1_82d16b5d6474935bd75ec3cfd40a872d.jpg)
![Para pięknych klipsów wykonanych ręcznie z markizek czerwonego korala, koralików 'bali', oraz materiałów posrebrzanych. Wymiary klipsów bez zawieszek licząc- ok.3,5cm/1cm. Cena: 30,00 zł
[...]](http://sklep.bizu4u.pl/sklep/1/1_ea719a85dc7a8954eb8d66fa5a5b9c0a.jpg)
![Para pięknych kolczyków wykonanych ręcznie z markizek czerwonego korala, koralików 'bali', oraz materiałów posrebrzanych. Wymiary kolczyków bez zawieszek licząc- ok.3,5cm/1cm. Cena: 30,00 zł
[...]](http://sklep.bizu4u.pl/sklep/1/1_f0cac325151bd7786edb5d511b61ec89.jpg)
![Para pięknych kolczyków wykonanych ręcznie z owali czerwonego korala, koralików 'bali', oraz materiałów posrebrzanych. Wymiary kolczyków bez zawieszek licząc- ok.4,1cm/1,3cm. Cena: 33,00 zł
[...]](http://sklep.bizu4u.pl/sklep/1/1_9e61414e1e33a046bb016628f134136b.jpg)
![Para pięknych kolczyków wykonanych ręcznie z kul czerwonego korala, ornamentów 'bali', oraz materiałów posrebrzanych. Wymiary kolczyków bez zawieszek licząc- ok.2,2cm/1,8cm.Cena: 33,00 zł
[...]](http://sklep.bizu4u.pl/sklep/1/1_f1295c2a220f0124f7cdbd003616cc7f.jpg)
![Para pięknych kolczyków wykonanych ręcznie zJASPISU DALMATYŃSKIEGO, CZARNEGO ONYKSU, oraz materiałów posrebrzanych. Wymiary kolczyków bez zawieszek licząc- ok.3,2cm/1,5cm. Cena: 33,00 zł
[...]](http://sklep.bizu4u.pl/sklep/1/1_43e17d057bb1416b3497ab42749aba2d.jpg)

placownik
lip 17th, 2010
Nie istnieje, bo nie może istnieć, prawo jednoznaczne. Zawsze jest interpretowane przez powołane do tego organy. W szczególności jest interpretowane przez urzędnika.
W pierwszej kolejności (i najczęściej) oceny interpretacji prawa dokonanej przez urzędnika, dokonuje jego bezpośredni przełożony, następnie (rzadziej) organ kontroli wewnętrznej i zewnętrznej a na końcu (i najrzadziej) organa sądownicze.
Urzędnik nie jest w żaden sposób nagradzany za dokonywaną przez siebie interpretację prawa. Jeśli jest, to za święty spokój jego przełożonego, pewnego, że w przypadku zakwestionowania interpretacji dokonanej przez jego podwładnego (co samo w sobie winno mieć miejsce jak najrzadziej), podwładny będzie dysponował jak największą ilością „podkładek”. Co samo w sobie jest tematem na osobne opowiadanie.
Urzędnik jest karany (nie zawsze dotkliwie- to prawda) za wszelkie dokonane przez siebie interpretacje prawa, które się „nie ostaną”. Czy to na skutek interwencji przełożonego, czy to organu kontrolnego, czy to sądowniczego.
Z powyższego wynika, że naturalnym stanem przeciętnego urzędnika jest strach. Z jednej strony, strach przed podjęciem decyzji, czytaj – dokonania interpretacji niejednoznacznego prawa, czy to przed przekroczeniem ustawowych terminów obligujących go do podjęcia jakiegokolwiek działania.
Wymyślenie sposóbu na łagodzenie urzędniczego strachu i zniechęcenie jego przełożonych do dążenia do spokoju za wszelką cenę, byłoby milowym krokiem w walce z biurokracją.
Czy ktoś ma jakieś dobre pomysły?